czwartek, 25 grudnia 2014

Rozdział 1

Obudził mnie głośny szum wiatru. Kiedy otworzyłam oczy pierwsze co zobaczyłam to rozgwierzdżone niebo. Zapach dymu unosił się w powietrzu. Z oddali, jakby przezgłę słyszałam krzyki.
-Zaraz przyjadą!
-Pewnie ktoś podłożył ogień!
Powoli,jakby nie chciał mi zrobić krzywdy, wiatr unosił mnie coraz bliżej ziemi. Kiedy wreszcie stopami jej dotknęłam, usłyszałam głos syren alarmowych i syk wody. Sięgnęłam po najbliżej leżącą mnie gałąź by móc się podeprzeć ponieważ wciąż czułam się osłabiona. Solidny patyk był mniej więcej mojego wzrostu. Kiedy wzięłam go do ręki zapalił się. Wystraszona upuściłam drewno, a te jak na rozkaz zgasło. Jeszcze raz ale tym razem spokojniej, wzięłam gałąź do ręki, a kiedy się zapaliła, bardziej zdziwiona niż wystraszona, zaczęłam ją obserwować.
   Ogień zapalił się na całej gałęzi. Nie parzył mnie ale gdy języki ognia mnie dotykały przechodziły mnie ciarki.
-Super! - krzyknęłam, a następnie się rozejrzałam. Byłam w lesie, to dziwne bo nie przypominam sobie żebym do niego poszła. Po dłuższym zastanowieniu doszłam do wniosku że nic nie pamiętam. Postanowiłam udać się w stronę światła. Kiedy znajdowałam się 10m od źródła zauważyłam że to jeszcze nieugaszony pożar. 

środa, 10 grudnia 2014

Prolog

Jedyne co pamiętam to ogień i wiatr. Ogień, choć wiatr wiał mocno, płonął. W oddali słychać było jeszcze czyjeś krzyki, piski i wołania o pomoc. Powoli traciłam przytomność. Zanim jednak całkowicie ogarnęła mnie otchłań usłyszałam swoje imię. Następnie nastała nicość.
                              Agatha Ch.

Rozdział 2

Lekko wsunęłam ręke do ognia lecz on tak jak poprzednio na patyku nic mi nie zrobił. Spojrzałam w górę. Wielki dym unosił się w powitrzu.
Biedni strażacy - pomyślałam.- Jak im pomóc? -bo widać było, że sami rady nie dadzą. Spróbowałam kij włożyć do ognia, a kiedy to zrobiłam to, aż trudno uwierzyć, zdawało mi się że cały pożar jest mi posłuszny.
- Proszę zgaś się.- powiedziałam. Nic, zero reakcji.
- Zgaś się. - kolejny raz bez rezultatu.
- Cholera! Do 3 razy sztuka.- jeśli teraz się nie zgaśi ...
-ROZKAZUJĘ CI SIĘ ZGASIĆ!!!-kiedy to wykrzyknęłam ogień zaczął powolutku ledwo zauważalnie przygasać. Byłam z siebie dumna. Postanowiłam zapytać kogoś co tu się stało. Niedaleko mnie stała dorosła pani około 40-tki w towarzystwie bodajże swoich 3 córek. Każda z nich była bardzo wysoka, miały długie, brązowe warkocze sięgające kości ogonowej. Dziewczyny sprawiały wrażenie, że mogą wszystko.
- Przepraszam panią - zaczęłam najładniej jak umiem - ale czy zechce mi pani wytłumaczyć co się stało?
Kobieta nawet nie drgnęła. Może mówię za cicho?
- Halo! Proszę pani!? - po kolejnym braku odpowiedźi  postanowiłam lekko ją szturchnąć. Byłam bardzo zdenerwowana, przecież nie codziennie się budzę z tajemniczymi mocami w samym środku pożaru. No, więc szturchnęłam, ale nie ją, nawet jej nie tknęłam. Ja po prostu przez nią przeleciałam!!! Przez moment zabrakło mi powietrza w płucach. Wstałam otrzepałam się i dopiero teraz zobaczyłam w co właściwie jestem ubrana. Czarne wysokie trampki, bordowe spodnie, wyblakło-żółta bluzka sięgająca do połowy uda i na to równie długi, pomarańczowy sweter. Jakby tego było mało, moja związane w warkocz włosy były koloru rudego. Znowu przez chwile zabrakło mi powietrza. To jakieś małe, wrzeszczące dziecko przebiegło przezemnie. Usiadłam pod drzewem bo z nadmiaru wrażeń nie był w stanie ustać na nogach. W mojej głowie powstawały coraz to nowe pytania.
-Czemu nikt mnie nie widzi, nie słyszy i nie czuje?
-Co tu się stało?
-Gdzie ja jestem?
-Czemu ogień mnie nie parzy?
-Skąd się tu wzięłam?
A przedewszystkim nie dawało mi spokoju pytanie: KIM JA JESTEM?
Niestety na żadne z nich nie potrafiłam odpowiedzieć. Jedyne co wiedziałam, że mam na imię Sonia. Banalne, że pamiętałam tą informację kiedy reszta stała pod znakiem zapytania. Spojrzałam w niebo. Nagle wiatr uniósł mnie i ... Leciałam. Ale w tej chwili nie widziałam niczego poza swoimi łzami...
...

wtorek, 9 grudnia 2014

Wstęp

Pragne uprzedzić wszystkich czytelników, że pisać zaczęłam w wieku 11 lat i dopiero po kilku latach odnowiłam pisanie, więc prawdopodobnie początek dla osoby czytającej może wydawać się zbyt dziecinny. Proszę więc o cierpliwość i wytrwałość bo z czasem opowiadanie robi się mniej dziecinne, a bardziej młodzieżowe. Zapraszam do czytania
                                             Agatha Ch.